Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia,
z najserdeczniejszymi życzeniami, przekażę chętnym nieodpłatnie moje książki.
Wystarczy wpisać  adres dostawy w KOSZYKU, nie trzeba dokonywać przedpłaty. Serdecznie pozdrawiam Urszula Dubielska
 
 
Siedem Przyczyn śmierci Duszy
 
1. Dusza umiera od chciwości, zachłanności i egoizmu.
"Niosą ogromne szkody i nie przynoszą pożytku społeczeństwu"
2. Dusza umiera od głupoty różnej od demencji, spowodowanej nadmiernym rozwojem intelektualnym doprowadzającym do zatracenia poczucia humoru i braku umiejętności samodzielnego rozwiązywania problemów;
"Na cudzym rozumie nie można osiągnąć życia wiecznego"
3. Dusza umiera od żądzy wojny, zabijania  i chęci mszczenia się;
"Jako jednym z grzechów głównych"
4. Dusza umiera od demencji;
" Po co nam głupie anioły"
5. Dusza umiera od chęci do popełniania zdrad;
" Zdrada zawsze i wszędzie jest pogardzana i nigdy nie podlega zapomnieniu"
6. Dusza umiera z powodu niezdolności do opanowania błękitnej energii i szarej przestrzeni; gdy;
"Dusza nie wykorzystuje rodzimego żródła zasilania swojego życia."
7. Dusza umiera od bepłodnej starości, gdy bezsensownym życiem żyje człowek odgrodzony od społeczności, nie ponosząc ryzyka i nie przynosząc dobra ogółowi;
" Dusza tchórza i egoisty nie będzie potrzebna wyższej cywilizacji."
                                                                                                                                            (dr Aleksander Woźny "Człowiek planety Ziemia SO2" odc.78 TV TAGEN)
 

Kłamcy, złodzieje i intelektualiści”

Gdy czeka nas walka z dziką zwierzyną, z obrazą i przemocą, której się na nas ktoś dopuścił, to powinniśmy zacząć od analizy siebie samych, swoich rodzin, swojego dzieciństwa i wieku dojrzewania. Zadać sobie pytania; Dlaczego tak się stało? Dlaczego ja? Co ja mam z tym wspólnego? Dlaczego mnie wciąż to spotyka?

To oznacza, że jesteśmy kolejnym pokoleniem porażonym lękiem wynikającym z braku poczucia bezpieczeństwa. Przyczyn historycznych jest wiele, my jednak powinniśmy skupić się na najbliższej rodzinie, na dziadkach, rodzicach, dzieciach i wnukach.

Krótka Analiza podpowie przyczyn:

    Mama Julii bywała dla niej okrutna, taki był brat Rufus, a teraz jego syn Bronek, chrześniak Julii.

   Podobnie jak dziadek Julii wobec jej mamy, gdy wróciła z Niemiec po wojnie do rodzinnego domu, przywitał ją słowami; „Po coś wróciła?” Tak przywitał ojciec swoje dziecko, gdy po wojennej zawierusze, wywieziona jako dziecko do Rzeszy na roboty, wróciła, aby zwrócić się do ojca po miłość, której nie mogła otrzymać od matki. Matka zmarła przed wojną przy połogu, gdy Julia miała dziewięć lat. Tymczasem wojna uczyniła ojca potworem o złamanej duszy.

   Z tego powodu, brat Julii Rufus, który nigdy nie odpępowił się od matki, nawet nie był podobny do swojego ojca. Tak też stało się w następnym pokoleniu. Jego syn Bronek, nawet po śmierci matki, żony Rufusa, nie odpępowił się od niej. Nie był podobny do ojca, a raczej do matki Loni i jej pierwszego męża, z którym matka miała jeszcze inne dzieci. Taka dziwna przypadłość.

   Słabość matki Julii do Rufusa objawiała się nadmierną atencją wobec syna, przyzwalaniem na wiele, bronieniem przed ojcem i okłamywaniem ojca o przewinieniach syna. Chłopiec miał ojca i matkę, ale nie miał rodziców. Zastąpienie męża przez syna, skutkowało poważnymi konfliktami z młodszym rodzeństwem Rufusa, które nie tolerowało wszechwładnej pozycji brata.

   Dla niego znaczki, pieniądze, motocykl, a potem adwokat, aby wyciągnąć go z więzienia, za nadużycia i łapówki, brane już w dorosłym życiu, łapówki które brał w porozumieniu z żoną Lonią, matką Bronka.

   Przedtem wielkie manko w kiosku, w którym Rufus sprzedawał razem z matką.

   Ojciec cale życie płacił za błędy matki i Rufusa. Teraz płaci mąż Julii, Krzysiek, płaci za błędy Bronka, podobnie jak niegdyś matka Krzyśka, męża Julii, oddawała przegrane w pokera i inne długi marnotrawnego syna Krzyśka, który także nie odziedziczył podobieństwa po ojcu.

   Lonia, starsza od Rufusa jego żona, również ofiara syndromu odrzucenia, jako dziecko została oddana na wychowanie do dziadka. Ojca Loni, po wojnie zabili ubeccy żołnierze, a matka wyszła za mąż i miała inne dzieci. Lonia musiała nauczyć się dbać o siebie sama, tak jak umiała. Z tego też powodu, za wszelka cenę, chciała uchronić swego synka Bronka przed wszystkimi niebezpieczeństwami tego świata. Kochała swojego syna ponad własne życie. Dla niego Toyota na 18-ste urodziny, pieniądze i przyzwolenie na wiele. I pewnie idylla trwałaby przez wieki, gdyby Lonia nie umarał i przestała zapewniać poczucie bezpieczeństwa swym dwóm facetom, dla których była matką i ojcem jednocześnie. A przecież ojca nie stało w tych związkach, więc układ odpowiadał wszystkim zadowolonym. Rufus nie musiał zarabiać, bo żona się o to troszczyła, a synek poszedł w ślady ojca i trzymał się maminej „karmiącej piersi”.

   Tak powstaje kolejne zbabione pokolenie mężczyzn, z kompleksem Edypa, kolejne skancerowane pokolenie. Diabelskie pokolenie Europy pełnej diabłów.

   Z chwilą śmierci Loni ktoś musiał stać się ojcem, kto? Zbabiony syn Bronek czy jego zbabiony ojciec Rufus? Padło na synka, który zdaniem tatusia radził sobie doskonale, do czasu aż na jaw wyszły wszystkie jego kanty, oszustwa i wyłudzenia.

   Kim są ofiary? Jak leci, to może być każdy. Dla tego typu człowieka nie ma znaczenia kim jest ofiara. Bronek pozbawił własnego ojca majątku, przetrwonił wszystko co się dało, potem zadłużył lub sprzedał wszystko co było do zadłużenia, włącznie z domem.. Okradł i wyłudził pieniądze od ciotki Julii i jej męża Krzyśka, przetrwonił łącznie z udziałami w firmie, której ponoć był prokurentem. Pewnie tam też, niejeden z protegujących Bronka, dowiedział się o jego znakomitych umiejętnościach przemieszczania cudzego majątku na własne konto.

   Żona Bronka Olga, również ze złodziejskimi tradycjami rodzinnymi. Ojciec Olgi, trener ligowej drużyny, zdefraudował pieniądze z kasy drużyny, a długi zostawił do spłaty matce Olgi, która musiała pracować na dwóch etatach, aby sprostać nałożonym przez komornika wieloletnim obciążeniom. Sam przeprowadził się do mieszkania kochanki, niczym nie ryzykując i przepisując wszystko co miał na nią, bo nie ma z nią związku małżeńskiego i odpowiedzialności materialnej. Teraz Olga, wzorem matki, realizuje obciążenia komornicze  swego męża Bronka i spłaca jego długi. Taka rodzinna tradycja.

   Olga znała ciemne interesy swojego męża, ale godziła się z nimi, bo zagraniczne wycieczki, weekendy w drogich hotelach, drogie ciuchy dla niej i jej dzieci, pozwalały przymknąć oko i korzystać z tego co jest.

   Kiedy więc przyszedł czas na Julię i jej męża Krzycha, bo trzeba przecież kogoś znowu oskubać, kasa się przecież właśnie kończyła, chętnie wzięła udział w wyłudzeniu, aby polepszyć nadszarpnięty budżet. Oczywiście zrobiła wszystko aby jej mama nigdy się o ty mnie dowiedziała, by nie zrobić jej przykrości. To, że zrobiła przykrość ciotce męża, nie miało już tak wielkiego znaczenia. Ofiary jakieś muszą być, byle nie ja, "byle nie w czułe miejsce" - jak to brzmi w piosence.

   Teraz przedsiębiorczy Bronek zapewnia swojej żonie dogodne wpłaty do ręki, rekompensujące komornicze pobrania, zapewniając jej i dzieciom życie jakiego pragnie. Pieniądze wyłudzone od innych, schował do słoika i zakopał w ogrodzie, pozwolą na luksusowe życie w przyszłości. Komornik może jedynie się pocieszyć minimalnymi potrąceniami z poborów Olgi. 

   To nic, że komornik zabrał dom i samochody, teraz znaleźli się usłużni ludzie, ponoć prawnicy, notariusze i radcy społeczni, którzy wspierają młodych w ich niesprawiedliwych wyrokach oraz pomagają znaleźć figurantów na maszyny, mieszkanie i samochody, aby komornik się do nich nie dobrał.

   Po stronie rodziny Julii bywało podobnie. Julia niczym nie przypomina swojej matki, ponieważ matka zajęta uwodzeniem swojego synka Rufusa, zaniedbywała kolejne dzieci. Julia zmuszona była zwrócić się po miłość do ojca.

   Dzieci odrzucone – nosiciele syndromu odrzucenia, diabelskie dzieci, to dzieci, które nie wiedzą gdzie jest ich prawa, a gdzie lewa strona. Toteż rozpoznawanie prawa, prawdy, sprawiedliwości, moralności, jest u nich całkowicie skancerowane. Jak te znaczki, które Rufus zbierał wraz z matką, ciekawe podobieństwo, prawda? Podobnie jak zabójcze koperty.

   To jest właśnie nieświadomość własnego pochodzenia, nie znamy go i nawet nas nie interesuje. Nie mamy też potrzeby podejmowania walki z tym złem, bo nie uważamy tego za zło. „Mój dziadek tak miał, mój ojciec tak ma i ja tak mam.” Tak już jest i tyle.

   Podobnie działo się w rodzinie Krzyśka, męża Julii. Pierworodny synek, oczko w głowie wszystkich cioć i wujenek, dziecko słoneczko. Pieszczone, wychuchane, wydmuchane i nagle odtrącone, bo rodzi się córeczka, rywalka o matczyną pierś. Syn powinien po miłość zwrócić się do ojca, ale jest za mały, a ojciec w domu nieustannie nieobecny. Kieruje swoje kroki w stronę cioci, która nie ma własnych dzieci i chętnie będzie kontynuować zależności kompleksu Edypa. Tymczasem nienawiść do siostry projektuje się w nieustannych utarczkach między dziećmi. I pomimo tego, że rodzą się kolejne dzieci, Krzysiulka zachowuje swoją pozycję pana domu i nawet ojca z niej wyrugował. To się objawi w jego małżeństwie z Julią, z którego będzie uciekał pod skrzydełka mamusi, która bardzo nie lubiła swojej synowej. Ciekawe dlaczego? Prawda?

   Aby zapobiec skutkom, jakie w następnych latach dadzą o sobie znać, trzeba poznać przyczyny. Niestety nie chcemy ich poznawać. Więc, czego nie zrobią rodzice, będą musiały zrobić dzieci.

Dzieci są nosicielami demonów rodziców, które widzą w innych, w postaci nienawiści.

W ten sposób rodzi się pogarda, pycha, żółć, która zalewa wątrobę, jad, którym częstujemy również tych, których kochamy.

Gorycz wypełnia serce i nie ma już miejsca dla miłości. Nawet koronawirus nie jest w stanie wywołać temperatury.

Wielkie tajemnice objawiają się w czynach naszych dzieci i wnuków.

   I oby je poznali i byli ich świadomi, bo tylko wówczas mogą zmienić swoje życie i wyrwać się z łap demonów zła.

  Teraz Krzychu płaci za Błażeja, tak jak ojciec Julii płacił za Rufusa... Czyżby taka Boża sprawiedliwość, a może rodzinna klątwa? A może skutki niewłaściwego wychowania synów bez udziału ojców. Zbabione towarzystwo skancerowanych facetów. Ewidentny brak męskiej ręki, męskiej energii, zasad, moralności i praworządności związanych z prawą ręką, z prawą stroną. Tak zwanych lewusów.

  W ten sposób Bronek, jako doskonale radzący sobie biznesmen, stał się prawdą dla wielu kolegów i naśladowców. Tzw. pożądany przykład do naśladowania. I owszem, do tego jak należy skutecznie kraść. Tego uczyły go na studiach autorytety takie jak Balcerowicz i inni, czyli tego, jak ukraść pierwszy milion. A co studiował? Oczywiście marketing i zarządzanie. Kierunek studiów stworzony na wyprodukowanie wykształconych niewolników, którzy ślepo będą wypełniać przykazania korporacji, które zakorzeniły się na polskim rynku. Nikt jednak nie przypuszczał, że Polak potrafi i sam będzie chciał kraść, poza kuratelą i przewodnictwem swoich mocodawców, którzy teraz już wyżej, bo w Brukseli lobbują.

   Jego głowa i serce są całkowicie opanowane przez pożądania; „Mania mienia, rządzenia i posiadania”, zamieniły się na ,,Laska, marka i kawał zegarka" Wylęgarnia smoków żerujących na wszelkim biznesie, pożerających dziewice i niewinnych młodzieńców. Czy takich niewinnych, to już nie wiadomo, bo na tradycji rodzinnej wychowanych. Nie ma dymu bez ognia. Cena nie jest ważna, liczy się cel, a celem jest zdobycie pieniędzy, za wszelką cenę. Taka jest jego mentalność, takie jest jego poczucie sprawiedliwości. Taki jest jego duch prawdy, jak to on powiedział; Ja taki nie jestem! Jaki? On nie wie jaki jest, ponieważ nie zna przeszłości swoich rodziców i dziadków.

Wielkie tajemnice objawiają się w czynach naszych dzieci i wnuków.

  Nie wiemy, czy on zdaje sobie sprawę, że musi odpokutować swoje niecne czyny, bez względu na wyrok jaki zapadnie w sądzie. Musi przyznać się do winy, okazać skruchę, odpokutować i zadośćuczynić. Jeśli tak się nie stanie, wszystko spadnie na jego dzieci, a on to wszystko zobaczy na własne oczy, tak jak zobaczyła to jego żona, która ma ojca złodzieja, a teraz takiego samego męża. Ich dzieci natomiast pozostają w całkowitej nieświadomości tych zależności.

  Tak się nie stanie jeśli sąd wyda adekwatny do czynów wyrok. Ale cóż, z sądami bywa różnie, szczególnie gdy ma się popleczników. Czy ktoś się kiedyś zastanawiał, dlaczego sędzia staje się prymitywnym złodziejem pod kasą w sklepie lub sam kradnie ze sklepowej półki? Ponieważ kiedyś stał się współudziałowcem w zwolnieniu z odpowiedzialności. Zwolnił jakiegoś przestępcę, ale nie ma nic za darmo, wina przeszła na niego. I teraz mamy w sądach takich samych przestępców jak na ulicach, jedynie z innej przyczyny i na skutek innej intencji. Sprawiedliwość jest jedna, Boża, i tej się trzeba bać naprawdę. Poza tym, stare powiedzenie; "Jak nie przestaniesz, to ci zajrzę w kudły" czyli w twoją głowę, aby się dowiedzieć, jakie jest podłoże twojego działania, może rodzinne? "Mój ojciec tak miał, mój dziadek tak miał, to i ja tak mam."

„Jak ktoś zaczyna od kłamstwa, na kłamstwie kończy.”

   Bronek okazał się człowiekiem bez sumienia, wstydu, poczucia krzywdy, którą komuś wyrządził, bez wyrzutów sumienia, bez przyzwoitości, okrutnym wobec swojej rodziny, bliskich, współpracujących z nim ludzi. W myśl powiedzenia, że złodziej jest po twojej prawej lub lewej stronie. Jest człowiekiem o tajemniczym zamiłowaniu do zła. Dlaczego tajemniczym? Bo nie rozpoznawalnym nawet przy bliższym poznaniu, szczególnie niebezpiecznym tajemniczym zamiłowaniu do zła, bo bez honoru złodzieja, który nie tyka swojego gniazda. "Najgorszy ten ptak, co swoje własne gniazdo kala."

   Bronek to utracjusz, taki truteń w rodzinie, który nie potrafi zapewnić stosownych warunków bytu swojej rodzinie, ponieważ nigdy nie przyjął energii męskiej swojego ojca i nie ma o tych zależnościach dziedzicznych, zielonego pojęcia. Istnieją one w jego nieświadomości. Jego sposób na życie, to kanty i oszustwa. Uważa, że tak jest normalnie, ponieważ nie zna innych metod postępowania i nie chce poznać, podobnie jak jego ojciec nigdy nie poznał.

Ze złem trzeba podjąć walkę, żeby się nie rozpleniło.

   To jest przypadek w skali mikro, w skali makro mamy takich przypadków tysiące, z których plenią się złodziejskie elity rządowe, ludzi często doskonale wykształconych, intelektualistów, którzy dla własnych potrzeb stworzą wszelkie systemy i podeprą je odpowiednimi uzasadnieniami a potem ustawami, które potem wtłoczą w mózgi rodaków jako jedynie słuszne, lub innych grup społecznych nad, którymi zdobędą kontrolę.

   Pochodną Kompleksu Edypa jest również homoseksualizm, który według znawców psychologii jest boską odpowiedzią na nadmierne narodziny. Czy to przypadek, że homoseksualizm ma swoje źródło w kościele, tam, gdzie powinna być świętość. A może księża, wzorem sedziów, też zbłądzili w szuwary, wyrzekając się swojej świętości, tak jak sędziowie praworządności, jak zboczeńcy moralności.

   W podobny sposób pleni się ruch LGBT, który prowadzi do zdemoralizowania jak najmłodszych członków naszej społeczności, ponieważ takie społeczeństwo, tak wychowywane i podporządkowane jest najłatwiejsze do zniewolenia, oczywiście dla własnych korzyści. Naśladują jedynie wzorce, które przejęli od swoich przodków, w rodzinach, w środowiskach wychowania i nauczania, nieodpowiedniego dla grupy wiekowej w jakiej zostali doświadczeni nieodpowiednimi podnietami natury seksualnej.

   Kłamcy, złodzieje i intelektualiści, to ludzie, u których nie wie lewica, co robi prawica. Ludzie zdemoralizowani, których celem jest demoralizacja innych. Stąd np. LGBT, demoralizowani uważają, że mają prawo demoralizować innych, aby w przyszłości byli wykonawcami ich zdemoralizowanej woli. Wszelkiej maści fundatorzy, łożący na zbożne cele, którzy sami dorobili się niekoniecznie jak Pan Bóg przykazał. Za to teraz uzurpują sobie prawo do naprawiania świata np. ograniczenie populacji ludzkiej i zmuszania do zabójczych szczepionek, za zabójcze koperty.

   To ludzie, którzy są mistrzem w tworzeniu iluzji, w które zawsze wplatają fakt, wprowadzający złudzenie, że posługują się prawdą.

Nigdy nie poznamy motywów postępowania takich ludzi, chyba, że mamy takie same odwrócone wartości jak oni. Wówczas znajdziemy się z nimi w spółce. Nie ważne jakiej; państwowej, własnej, korporacyjnej, partyjnej. Będziemy bronić ideałów bliskich naszym wyznawanym wartościom. I nie ważne czy będziemy w opozycji totalnej, czy rządzącej, czy będziemy wyznawać wiarę w Boga, czy w diabła. Będziemy uważać, że mamy rację i nasza racja jest ważniejsza.

To się objawia w manifestacjach, buntach, protestach, szkalowaniu, opluwaniu, hejtach i żenujących politycznych komentarzach, braku umiejętności rozwiązywania problemów, z manią wielkości, pychą i pogardą. Również w ustawach i przepisach wykonawczych mających na celu dobro własne, a nie dobro wspólne. Dlaczego? Dlatego, że jesteśmy synami Europy, matki wszystkich diabłów.

To oznacza jedno; Nie mamy Ojca!!!